W miniony czwartek zakończył się jeden z moich ulubionych festiwali – Restaurant Week. W ciągu dwóch tygodni restauracje w wielu miastach Polski serwują swoim gościom menu degustacyjne, które w bardzo skondensowany i ciekawy sposób potrafi przybliżyć profil miejsca. Jest to moim zdaniem jeden z najlepszych sposobów na poznanie kilku nowych miejsc, o których albo nigdy wcześniej się nie słyszało albo zwyczajnie nie miało okazji dowiedzieć. Jak to w życiu bywa – niektóre pozycje i miejsca zaskoczyły nas bardzo pozytywnie, inne, po prostu zaskoczyły… 😉

Smacznie, smaczniej, najsmaczniej

Jednym z największych plusów całego wydarzenia było to, że nadrobiliśmy z Kamilem kilka zaległych randek. Odwiedziliśmy bardzo zróżnicowane miejsca: eleganckie acz codzienne, które serwuje wspaniałą wołowinę, wykwintne i szykowne, które uraczyło nas najlepszym podczas festiwalu deserem czy nowoczesne i swobodne, które swoich klientów zachęca do wszelkich kombinacji na temat warzyw.

And the winner is…

Zdecydowanym zwycięzcą rankingu smaku i całokształtu serwisu w naszym odczuciu jest hiszpańsko brzmiąca Bocca Bar, która wbrew założeniom proponuje klientom polskie klasyki w nowoczesnym wydaniu. Mieliśmy niecodzienną przyjemność kosztować prawdziwie wybornych dań zaserwowanych przez Szefa Kuchni, Pana Kamila. Wyszukane formy zarówno prezentacji, jak i sposobu przyrządzenia potraw urzekły nasze podniebienia. Niesamowita pomysłowość zaserwowanych dań wspaniale współgrała z narracją, jaką na ich temat prowadził obsługujący nas kelner. Czuliśmy się naprawdę zadbani.

Podróż przez smaki

Przystawki – idealnie doprawiony tatar oraz sandacz w kilku odsłonach z doskonale zbalansowanym sosem z uwaga(!) oliwą ze szczypiorku tylko rozbudziły nasze oczekiwania. Dania główne zdecydowanie stanęły na wysokości zadania – doskonały, maślany łosoś w towarzystwie jędrnych warzyw i chrupiących chipsów z topinambura w niczym nie ustępował wariacjom na temat kaczki: chrupiąca pierś, jakiej nie jadłam nigdy, soczyste udko oraz aromatyczne pate w towarzystwie iście staropolskim, ale w nowoczesnym wydaniu. Na deser zostawiam deser, który perfekcyjnie domknął całość wrażeń – pomysłowe lody z wędzonej śliwki nawiązujące do polskiej tradycji oraz palona czekolada, zasługująca na wysoką lokatę w moich osobistych TOP 3 deserach warszawskich.

Aby nie było za słodko…

Zaskakujące, że wszystkie serwowane dania, zgodnie z informacjami, jakie przekazał nam kelner są spełnieniem ambicji Szefa Kuchni o wykorzystaniu wyłącznie polskich produktów, wypełniają zdecydowanie niepolską restaurację – Bocca Bar 😉

Tak czy inaczej – naprawdę gorąco polecam!