Święta Bożego Narodzenia to cudowny, rodzinny i niepowtarzalny czas w roku. Nikt nie ma co do tego wątpliwości, ale powiedzmy sobie szczerze – Wigilia, pierwszy oraz drugi dzień świąt to 3 dni rozpusty, która przedłuża się przeważnie o jakiś tydzień, bo przecież tuż po świętach jest sylwester. Kolejna okazja do ucztowania i spożywania całkiem sporych ilości alkoholu (czytaj – pustych kalorii… ☺). I tym oto sposobem w Nowy Rok wchodzimy z pełnymi brzuchami i wyrzutami sumienia. Może w tym roku będzie inaczej?

Nasza “silna wola” w święta jest przeważnie wyjątkowo słaba… ☺

W Boże Narodzenie jemy zdecydowanie ponad normę. Nasze zapotrzebowanie kaloryczne w święta jest takie samo jak zwykle, a może nawet niższe przez mniejszą aktywność w ciągu dnia, a my spożywamy takie ilości, że głowa boli!

Oczywistym jest, że nie tak łatwo odmówić babci, cioci czy własnej mamie, które poświęciły dobrych kilkanaście godzin na przygotowanie wszystkich pyszności. Nie możemy przecież powiedzieć, że preferujemy nieco zdrowszą kuchnię… To byłoby co najmniej nie na miejscu ☺

Podczas wigilijnej kolacji babcia przekonuje nas, że koniecznie musimy spróbować wszystkich 12 potraw, które znalazły się na stole. W kolejnym dniu przed świątecznym śniadaniem mama krzyczy z kuchni, że już niesie naszą ulubioną sałatkę (z majonezem), smażone kiełbaski (ociekające tłuszczykiem) i bigos (z masą tłustych dodatków). W jednym
i drugim przypadku nie mamy szans na wygraną, ale co z deserami, po które sięgamy bez większych nacisków?

Nasza “silna wola” w święta jest przeważnie wyjątkowo słaba, dlatego warto stosować triki, które pomogą w walce
z nadmiarem świątecznych kalorii.

Trik nr 1: Pij dużo!

Nie mówię oczywiście o napojach z procentami, a o wodzie. Miło (i to nie tylko od święta) jest przywitać dzień szklanką ciepłej wody z cytryną, która włączy do pracy układ pokarmowy i pobudzi metabolizm. Kolejne porcje wody wskazane są na ok. 30 min przed kolejnymi posiłkami, dzięki czemu wypełnimy żołądek i zmniejszymy swój wilczy apetyt. Po świątecznym obiedzie, zamiast kawy i kolejnego kawałka ciastka, możemy wypić herbatkę z koprem włoskim, który wpływa kojąco na pracę jelit.

Co do rodzinnych toastów pamiętajmy, że malutki kieliszek wódki to ok. 60 kcal, a w połączeniu z sokiem czy colą jeszcze więcej. Jak wiadomo na jednym toaście się nie kończy, więc lepszym rozwiązaniem będzie napój bogów, czyli kieliszek czerwonego wina (wytrawnego oczywiście). To zdecydowanie mój ulubiony wybór – dobrze wpływa na proces trawienia i dodatkowo urozmaica podniebne doznania ☺

Trik nr 2: Unikaj siedzenia przy stole

Kiedy tylko jest okazja wstawaj od stołu. Każdy pretekst jest dobry, żeby nie siedzieć przy tych kuszących pysznościach. Poza tym, że możemy pomagać, robiąc kursy między gośćmi a kuchnią, dobrze jest się ruszyć porządnie. Wspólny, rodzinny spacer posłuży każdemu członkowi rodziny, więc niech nikt nie szuka wymówki. Po powrocie można jeszcze poszperać w szafkach, żeby znaleźć albumy ze zdjęciami albo zagrać w grę planszową lub kalambury. Może będzie okazja, aby złożyć jakieś klocki z najmłodszymi? Czas przyjemnie upłynie, a żołądek będzie miał chwilkę na przetrawienie chociaż części tego, czym raczyliśmy go do tej pory.

Trik nr 3: Nie podjadaj

Podjadanie w święta to grzech ciężki! ☺ Przecież zaraz po świątecznym posiłku (śniadaniu, obiedzie lub kolacji) niemożliwością jest być znów głodnym! Przeważnie wychodzimy z założenia, że jeśli już zjedliśmy tak dużo, to jeden kawałek więcej nie zaszkodzi… A wiemy dobrze, że każda dodatkowa porcja pierogów, sałatki, mięska czy serniczka to nadwyżka kalorii.

Dodatkowo pamiętajmy o tym, że dopełnianiem przez kilka dni żołądka rozpychamy go i w kolejnych dniach będzie upominał się o takie same ilości pokarmu, więc w rezultacie zaczniemy przybierać na wadze.

Trik nr 4: Weź udział w przygotowaniach świątecznych deserów

Jeśli zjedziesz do domu dzień wcześniej z intencją pomocy, rodzinka z pewnością się ucieszy, a Ty dzięki temu będziesz mogła mieć swój “lekki” wkład w przyrządzeniu słodkich wypieków. Po prostu do każdego ciasta dodawaj pół porcji cukru mniej lub zamień tradycyjny cukier na np. ksylitol. Co więcej możesz zrobić? Zachwalaj rozmaite potrawy w postaci duszonej, pieczonej i gotowanej, może dzięki temu gospodynie zapomną o smażeniu? ☺

Uff, całe szczęście, że święta Bożego Narodzenia obchodzimy raz w roku. Życzę Wam z całego serca, aby udało się zrealizować wszystkie 4 triki. Nie zapominajcie o treningu. Trzy dni laby zdecydowanie wystarczą, więc wskakujcie
w strój sportowy tuż po świętach. Przecież forma sama się nie zrobi! ☺