W maju bieżącego roku, po serii badań na różnego rodzaju alergie, z których wynikało, że zupełnie nic mi nie jest ;-), finalnie zdecydowałam się na testy na nietolerancje pokarmowe. Zbierałam się do tego jak pies do jeża, bo A) próbki do badań wymagają pobrania sporej ilości krwi, B) są, z mojego punktu widzenia, bardzo drogie! Doszłam wtedy do punktu, w którym różnego rodzaju uczulenia i wysypki na skórze, w szczególności na twarzy, doprowadzały mnie do granic wytrzymałości. Czułam, że zaczynam się dodatkowo nakręcać i że gnam za własnym ogonem. Na podstawie otrzymanych wyników badań postanowiłam podjąć się oczyszczania organizmu z niekorzystnych dla mnie substancji. Znałam już bardzo zdrowy i przyjemny sposób, aby tego dokonać, a w konsekwencji ulżyć sobie psychicznie i zacząć ładnie wyglądać 😉

Soki wyciskane w domu!

Moja przygoda z wyciskaniem zaczęła się, gdy wykończenie mieszkania, które kupiłam na warszawskim Mokotowie znacznie przekroczyło budżet i z remontem kuchni musiałam chwilę zaczekać. Zainwestowałam więc w parowar i wyciskarkę wolnoobrotową. Od przyjaciela pożyczyłam też turystyczną kuchenkę jednopalnikową „Alaska” i odpaliłam kulinarną kreatywność. 😀

Od ponad dwóch lat, z krótkimi sezonowymi przerwami, soki wyciskam przynajmniej kilka razy w tygodniu i nie przestaje mnie zadziwiać jak zachwycające smaki można otrzymać z nieoczywistych połączeń warzyw i owoców. Soki to chyba najprostsza metoda na zdrowe, pożywne, domowe posiłki. Muszę przyznać, że mimo zdrowej diety sprzed ery „wyciskarkowej” nigdy wcześniej nie jadłam takiej ilości jarmużu, marchewek i buraków.

Sokowy detoks

Postanowiłam zrobić sobie kilkudniowy detoks sokowy – wyłącznie owoce i warzywa, które są dla mnie najmniej „reaktywne”, nasiona chia oraz oczywiście woda oraz herbaty ziołowe, ewentualnie zielone. 5 razy dziennie piłam sok oraz jadłam wszystkie „wiórki”, które zostawały po wyciskaniu. Myślę, że najważniejsze jest dobre przygotowanie do całego procesu i pozytywne nastawienie. Niech nie zaskoczy Cię brak jednego składnika, który może zaważyć na tym, że odpuścisz… Wyzwanie zaczęłam w piątek, który akurat był luźniejszy w pracy. Następnie spokojny weekend, a później było już z górki. Zrezygnowałam z wyczerpujących treningów. Cały tydzień poprzedzający mój challenge starałam się jeść bardzo regularnie, dodatkowo zwracając uwagę na to, aby porcje były objętościowo małe i dobrze zbilansowane.

Jakie były efekty?

Jasna, promienista cera bez uczuleń, zaczerwień i podrażnień. Lepsze samopoczucie. Paradoksalnie więcej siły i energii bez konieczności picia kawy. Kilka kilogramów w dół, ale waga specjalnie nie zwracała mojej uwagi. Jasne jest, że przez 5 dni spożywałam mniejszą gramaturę posiłków. W każdym razie nie o wagę chodziło lecz o oczyszczenie organizmu, zapanowanie nad nietolerancją i wysypkami oraz sprawdzenie swojej wytrwałości.

Poniżej zamieszczam moje ulubione przepisy, które na stałe wpisane są w mój jadłospis.

Ananasowo – szpinakowy:
Ananas – 4 plastry
Szpinak – 3 garście
Jabłko – 1 średnia sztuka
Cytryna – sok z połówki

Karotka
Marchew – 1 średnia sztuka
Nektarynka – 1 średnia sztuka
Gruszka – 1 średnia sztuka
Cytryna – sok z połówki

Rozgrzewający
Marchew – 2 średnie sztuki
Pomarańcza – 1 średnia sztuka
Cytryna – 1 sztuka
Imbir – kawałek 1 cm

Zielony
Awokado – sok z połówki (polecam zjeść cały „odpad” z awokado, zawsze!)
Kiwi – 2 sztuki
Jarmuż – 2 garście
Jabłko – 1 średnia sztuka

Ogórkowy
Zielony ogórek – średnia sztuka
Szpinak – 3 garście
Pomarańcza – 1 średnia sztuka
Jabłko – 1 średnia sztuka

Czerwony
Marchew – 1 duża sztuka
Burak – 1 średnia sztuka
Jabłko – 1 średnia sztuka
Pomarańcza – 1 mała sztuka
Oliwa z oliwek – 1 łyżeczka

Melonowy
Melon miodowy (żółty) – 200 gram
Nektarynka – 1 średnia sztuka
Jabłko – 1 średnia sztuka
Cytryna – sok z połówki
Chia – 1 łyżka stołowa

Odnoszę wrażenie, że dzięki wyciskarce mój sposób odżywiania wszedł na level master. 😀 Znalazłam sposób na jedzenie ogromnej ilości zielonych warzyw i owoców, które jak wiadomo są źródłem witamin i antyoksydantów.

Jak zauważyliście staram się komponować soki każdorazowo zawierające warzywa. Sok zrobiony z samych owoców jest z pewnością pyszny, ale też bardzo słodki. Taki napój to ogromna dawka cukrów. Co prawda to naturalne cukry proste, ale jednak w świeżo wyciskanym soku nie znajdziemy wiele błonnika. Właśnie dlatego piję soki warzywno-owocowe. Warzywa mają w sobie znacznie mniej cukrów i korzystnie wpływają na skład odżywczy soku. Lubię soki gęste z dużą ilością miąższu. Mam wrażenie, że są bardziej syte. Zaletą takich koktajli jest to, że zawierają one więcej błonnika w stosunku do soków mniej mętnych. Mam nadzieję, że spróbujecie wkręcić się w soki – to naprawdę prosty i zdrowy sposób na codzienną dawkę witamin!