Pewność siebie. Temat totalnie „sexy”. W Internecie znajdziesz całą „encyklopedię złotych rad”, które pomogą poczuć się lepiej we własnej skórze. Skąd ta moda? Skąd te potrzeby? Odnoszę wrażenie, że stabilne poczucie pewności siebie jest fundamentem do budowania szczęśliwego życia i poczucia spełnienia. To właśnie dlatego autorzy na całym świecie prześcigają się w coraz to nowych teoriach, sposobach i szkoleniach online, które śledzą tysiące ludzi. Chcesz poznać mój sposób? Czytaj dalej!

Moje początki

W 2013 roku w czerwcu obroniłam pracę magisterką. Już od września zaczęłam pracę w zawodzie psychologa. Prowadziłam szkolenia z profesjonalnej obsługi klienta dla jednej z największych firm pocztowych w kraju. W 8 miesięcy zdobyłam doświadczenie na poziomie blisko 500 godzin szkoleniowych, co było nie lada osiągnięciem jak dla początkującego szkoleniowca. Bardzo mocno czerpałam z wiedzy, którą zdobyłam podczas prowadzenia grup i kursów tanecznych.

Wszystkie spotkania okazały się dla mnie inspiracją. Podczas trwania projektu poznałam ok. 1200 osób z całego kraju – zdałam sobie sprawę z tego, z jak różnych środowisk pochodzimy, jak różne sytuacje ukształtowały nas i nasze obecne życie. W pewnym momencie poczułam, że ktoś zdjął klosz, pod którym tkwiłam w trakcie szkoły i studiów, czasu, który spędzałam głównie w towarzystwie wyłącznie tanecznym.

Poczułam, że wypłynęłam na szersze wody. Do tej pory wiele wyzwań traktowałam zgodnie ze starą taneczną metodą – „co się niedoumie to się dowygląda” i szłam na tak zwany żywioł. 😉 Stało się dla mnie jasne, że nie każdy miał taką szansę, próbować swoich sił w bezpiecznych warunkach, liczyć na wsparcie bliskich.

Amy Cuddy

Poszukiwania rozpoczęłam od najprostszej znanej mi metody – przewertowania historii platformy TED. Znalazłam tam bardzo ciekawą postać. Piękną blondynkę, która w emocjonalny sposób przedstawia historię swojego życia. Wspomniana Amy Cuddy zaprezentowała badanie, które potwierdza bardzo mocny wpływ biochemii organizmu na samopoczucie człowieka. „To jest to!” pomyślałam.

2 minuty

Badaczka i jej zespół zaprojektowali eksperyment, który potwierdził rewelacyjny wpływ postawy ciała na zarówno samopoczucie badanego, jak i wrażenie, jakie wywiera na inne osoby. „Power poses” o których mowa, to wynikające z biologii, zaobserwowane również w świecie zwierząt zachowania pozawerbalne (mowa ciała, gesty, sposób poruszania się), jakie z jednej strony odzwierciedlają nasz stan wewnętrzny, a z drugiej wywołane celowo umożliwiają zmianę produkcji hormonów.

Od czego warto zacząć?

Moim autorskim pomysłem przetestowanym na wspominanej wcześniej grupie było proste ćwiczenie. Usiądź wygodnie, oprzyj stopy stabilnie na podłodze, wyprostuj plecy, oprzyj się plecami, nie krzyżuj rąk, znajdź komfortową pozycję. Następnie ustaw minutnik na 2 minuty. Włącz start, zamknij oczy i podciągnij delikatnie kąciki ust do góry. Powinien to być delikatny grymas, zdecydowanie lżejszy niż uśmiech. Kiedy czas upłynie otwórz oczy. Jak się czujesz? Coś się zmieniło? Uczestnicy ćwiczenia komentowali, że zrobiło im się cieplej, poczuli rozluźnienie ciała, ewentualne napięcia ustąpiły. Warto spróbować? To tylko 2 minuty, które mogą „odczarować” Twój dzień.