Głęboko w środku czujesz potrzebę zmiany w swoim życiu, ale już sama myśl Cię paraliżuje? W codziennej gonitwie nie znajdujesz czasu na refleksję popadając bezwładnie w wir kolejnych obowiązków? Głowę masz przepełnioną postanowieniami, planami lub marzeniami, które notorycznie przekładasz na „jutro”? Przyszedł czas, aby poznać potęgę małych kroków.

 

„Na palcach

Bez gwałtownych ruchów

Spokojnie i delikatnie zadbaj o to,

by żyć w wymarzonym świecie”

 

Tymi właśnie słowami autor, dr Robert Maurer, zachęca do sięgnięcia po „Filozofię Kaizen” – cieniutką, wręcz broszurową książkę. Autor jest wykładowcą na Wydziale medycyny UCLA oraz prowadzi firmę doradczą. Teoria, jaką opisuje wywodzi się z kraju kwitnącej wiśni. Japończycy, na podstawie doświadczeń kulturowych oraz praktyki płynącej z zarządzania ludźmi, rozwinęli idee ciągłego doskonalenia. Idee, która zakłada, że zrównoważony rozwój, jak i postęp można osiągnąć poprzez małe, systematycznie podejmowane działania. I tym właśnie zajmuję się w mojej pracy „biurowej”.

 

Aby w możliwie najszybszy sposób sprzedać Wam temat, którym zachwyciłam się jeszcze na studiach zacznę od kwintesencji filozofii. Załóżmy, że chcesz zacząć biegać. Co na to filozofia kaizen?

Pierwszego dnia załóż buty do biegania i od razu je zdejmij.
Drugiego dnia załóż buty i wyjdź za drzwi swojego mieszkania lub domu.
Trzeciego dnia wyjdź na dwór lub przed bramę.
Kolejnego dnia wyjdź z domu i dojdź do najbliższego skrzyżowania.
Następnie dobiegnij tam.
Później… sam/a zdecyduj jaki będzie kolejny krok!

Może się to wydać śmieszne, wręcz absurdalne, ale na koniec dnia chodzi o to, aby przyzwyczaić ciało, a przede wszystkim oswoić mózg z nowym działaniem. Wyrobienie z pozoru błahej rutyny doprowadzi do możliwości stopniowego wydłużania lub intensyfikacji aktywności, którą podejmujemy.

Po co to wszystko?

Ano po to, aby oszukać swój układ nerwowy, a bardziej precyzyjnie automatyczne mechanizmy obronne, które gwarantują przetrwanie gatunku ludzkiego od tysięcy lat. Przypomnij sobie teraz, jakie uczucie zazwyczaj towarzyszy chwili, w której staje się dla Ciebie jasne, że coś „powinno” się zmienić w Twoim, życiu. Że coś „musisz” zrobić.

Zazwyczaj jest to lęk. Lęk przed wyzwaniem, przed porażką. Paradoksalnie także przed tym, co się stanie, jak faktycznie zmieni się Twoje życie, jeśli zaczniesz działać. A co jeśli będzie inaczej niż dotychczas? Przecież to, co znane jest lepsze, bo jest znane… 😉 Naszemu leniwemu z natury mózgowi nie w smak są takie rewelacje. Przecież w sumie nie jest tak źle, po co zmieniać?.. Brzmi znajomo?

Co w takim razie zrobić?

Na początek zacznij zadawać sobie „małe pytania”. Twój mózg to pokocha. Mogą dotyczyć one kondycji fizycznej, relacji, rozwoju kariery zawodowej… czego tylko chcesz! Pomyśl, jaka jest najmniejsza rzecz, którą możesz zrobić, aby:

…pić więcej wody?
…czuć się lepiej na co dzień?
…zadbać o rozszerzenie umiejętności?

Powtarzaj sobie jedno, wybrane pytanie codziennie. Ustaw przypomnienie lub naklej post’it na lustrze. No dalej! Jaki będzie kolejny mały krok?